poniedziałek, 28 stycznia 2013

Sztuczka karciana

Dzisiaj przyszła do mnie przyjaciółka. Jak zawsze zrobiłyśmy sobie coś do picia, zjadłyśmy obiad i usiadłyśmy na łóżku. Natalia (bo tak ma na imię) postanowiła pokazać mi sztuczkę karcianą. Miałam wybrać kolejno kolory, potem figury, a następnie konkretną kartę, którą miała mi pokazać. Następnie zapytała, za którym razem ma ją wyciągnąć. Za każdym razem wyciągała ją w dobrej kolejności. Jako szanujący się magik nie zdradziła mi tajemnicy sztuczki. Choć bardzo chciałam ją poznać bez zbytniego wysiłku doszłam do wniosku, że sama muszę ją odgadnąć. Sztuczka okazała się nie taka trudna, jakby się wydawało. Polega ona na tym, że magik znając kartę zmusza (udając przypadek) ofiarę do wybrania dokładnie tej, która jest pod talią. 
Nietrudno jest się domyśleć jaka refleksja nasunęła mi się na myśl, gdy odkryłam rozwiązanie. Myślimy, że wybieramy sami. Jednak jesteśmy manipulowani w taki zgrabny sposób, że nawet nie widzimy, jak to się dzieje. Za pierwszym razem, nic nie wydaje się podejrzane. Ale ile razy człowiek żyje, jeżeli nie tylko ten jeden, złudny raz? 
Powiem Wam, że pewnie są osoby, które przejrzały sztuczkę za pierwszym razem. Gdzieś o niej słyszały, bądź są na tyle bystre, że nie ucząc się na własnych błędach dostrzegły o co w tym wszystkim chodzi. Nawet jeśli, przejrzymy sztuczkę, to co zrobimy? Przerwanie jej będzie w tej metaforze równoznaczne z samobójstwem, natomiast egzystowanie w niej znając jej przebieg i koniec jest bardzo pesymistyczne i niezgodne z naturą człowieka.
Więc co mamy zrobić? Szukać sensu, czy trwać do ostatnich chwil życia, ciesząc się tylko, że go nie odnaleźliśmy? 


Znów odpowiedzieć musicie sobie sami... (:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz