wtorek, 22 stycznia 2013

Samotna łza popłynęła po policzku.

"Ciągle jutro, jutro i znów jutro
Wiję się w ciasnym kółku od dnia do dnia
Aż do ostatniej głoski czasokresu;
A wszystkie wczora to były pochodnie,
Które głupocie naszej przyświecały
W drodze do śmierci. Zgaśnij, wątłe światło!
Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swoją rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie 
W nicość przepada - powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą."
...
Chyba coś dzisiaj we mnie umarło. Może się narodziło. Chyba za wcześnie na osąd.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz